Z magazynu
Od babci Lucii do Krakowa
Od kiedy pamiętam, kuchnia była sercem domu rodzinnego. Babcia Lucia uczyła mnie ręcznie wałkować ciasto przy stole z drewna jodłowego — to samo, które dziś stoi w naszej krakowskiej kuchni.
Z 12 lat zacząłem służyć kolacje sąsiadom w wiosce Greve in Chianti. Z 22 lat otworzyłem pierwszą trattorię w Toskanii. W 2015 roku przeniosłem się do Krakowa — bo żona, bo miłość, bo Polska smakuje inaczej, ale gościnnie.
Trattoria Bocca jest dziś rodzinną sprawą. Marco gotuje. Magda prowadzi salę. Antonio, nasz syn, w soboty pomaga przy pizzy.